Patron szkoły

  „Starajcie się, aby każdy,
        kto do was przychodzi,
       odszedł jako człowiek
       lepszy i bardziej szczęśliwy”.
Matka Teresa z Kalkuty
kliknij, aby zobaczyć powiększenie   kliknij, aby zobaczyć powiększenie kliknij, aby zobaczyć powiększenie


       
Dnia 28 maja 2008 r. odbyła się uroczystość nadania imienia Matki Teresy z Kalkuty  Szkole Podstawowej
nr 35 z Oddziałami Integracyjnymi w Tychach. 

O godzinie 9.00 rozpoczęła się część oficjalna w budynku naszej szkoły. Ksiądz Dziekan Józef Szklorz dokonał poświęcenia obrazu Matki Teresy wspierając wszystkich zgromadzonych swoją modlitwą i szczególnym błogosławieństwem miejsca, w który wzrastają nasi uczniowie. Pani Dyrektor Alicja Drożdż wręczyła- po raz pierwszy w tym roku przyznawane-statuetki Matki Teresy z Kalkuty wraz z nadaniem tytułu „Przyjaciela Szkoły”. Wyróżnienie to przyznaje się osobom szczególnie zasłużonym dla szkoły, których działania nie są jednorazowym aktem pomocy, a przybierają charakter stałej, opartej na przyjacielskich relacjach współpracy. Tytuł ten wraz ze statuetką otrzymała Pani Dyrektor Irena Wyrwiak oraz Pani Iwona Kapczyńska. O godz. 10.00 uczniowie i pracownicy nasze szkoły uczestniczyli w Eucharystii w kościele pw. bł. Karoliny Kózkówny, której przewodniczył Ksiądz Dziekan Józef Szklorz. Wielkim zaszczytem dla społeczności szkolnej była obecność Sióstr Misjonarek Miłości.  Po Mszy Świętej uczniowie klas IV-VI wraz z nauczycielami obejrzeli program artystyczny przygotowany przez Panią Joannę Lewicką oraz Barbarę Wiesner. Przedstawienie to odbyło się w auli Jana Pawła II w Domu Parafialnym przy kościele bł. Karoliny Kózkówny. Uroczystość zakończyła się poczęstunkiem, na który zaproszeni zostali goście oraz nauczyciele. 
         Przesłanie naszej szkoły zostało zawarte w słowach Pani dyrektor Alicji Drożdż: „…Zależy nam na tym, żeby dzieci dobrze przygotować do odnalezienia swego miejsca w świecie i życiu, aby potrafiły tak jak Matka Teresa z szacunkiem nieść pomoc słabszemu, pocieszać w cierpieniu, towarzyszyć swoim uśmiechem, swoim słowem, swoim sercem.”

                Aleksandra Miler



Hymn szkoły
Hymn Szkolny
 
 1. Chcemy te prawdy dobrze znać
 co płyną ponad czasem,
 a w życiu dla każdego z nas
 są cennym drogowskazem!
 
 2. Matka Teresa mówi nam:
  czyń dobro mimo wszystko,
  mocą miłości zmieniaj świat,
 przykładem i modlitwą.
 
  3. „Życie jest pieśnią, śpiewaj ją”,
 życie jest jak przygoda,
 lecz kiedy sił zabraknie ci,
 zawsze ktoś rękę poda.
 
 4. Ty, nasza szkoło, uczysz, jak
 pracować dla przyszłości,
 by każdy uczeń zdobyć chciał
 „szczyty doskonałości”
 
 
słowa i muzyka:A. Faron-Wrona
 









  "O miłości, poświęceniu
i czymś jeszcze..."


Świat potrzebuje pomocy,
tak wiele w nim się poprzekręcało,
trzeba go prędko zjednoczyć,
lecz chętnych do tego mało.

Zjawił się raz jednak człowiek,
człowiek dzielny, odważny,
którego wielkie czyny
podziwia chyba każdy.

Zrozumiał, że naprawdę
w życiu nie liczą się wcale
wygody i przyjemności,
zabawy, imprezy i bale.

Odkrył sens istnienia,
odnalazł powołanie,
a jego ziemską misją
było pomaganie.

Nie Świat był dla tej osoby,
ale ona była dla świata,
umiała ujrzeć w człowieku,
nie wroga, a swego brata.

Dała ludziom to,
czego najbardziej im potrzeba,
miłość, zrozumienie
kawałek "ziemskiego nieba".

A my idźmy za jej przykładem,
wsłuchajmy się w głos serca,
uczyńmy świat piękniejszym,
jak czyniła to Matka Teresa.

Ela Szarner -uczennica


Biografia Matki Teresy z Kalkuty

      
        Ganxhe Agnes Bojanxhiu urodziła się 26 sierpnia 1910 roku w Skopje, należącym wówczas do Serbii (dziś Macedonia). Była najmłodszym trzecim dzieckiem Albańczyków. Ojciec-Kale (1873-1918)- był bardzo znanym kupcem i dobrym przedsiębiorcą, właścicielem firmy budowlanej w Shkupii.
 Żywo interesował się wychowaniem i kształceniem swoich dzieci.
Był człowiekiem wymagającym i surowym, ale zawsze gotowym nieść pomoc ubogim ludziom z rodzinnego miasta. W rodzinnym domu Ganxhe goszczeni byli m. in. ubodzy, księża, siostry zakonne, biskupi ... dom zawsze stał otworem dla drugiego człowieka. Ojciec pouczał: "moje dzieci, nie bierzcie do ust nawet kęsa, jeśli wcześniej nie podzielicie się z innymi". Matka Teresa będzie wspominać swoje dzieciństwa tak: "Byliśmy szczęśliwą rodziną, pełną radości, miłości i pogodnych dzieci. Wprawdzie uczęszczałam do świeckiej szkoły, ale otrzymałam zdrowe i głębokie wychowanie religijne, najpierw w domu rodzinnym, a później w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego".

      Jesienią 1918 roku nagle umiarł ojciec Ganxhe, prawdopodobnie z powodu krwotoku. Matka Ganxhe, Drane  była kobietą o silnym charakterze - po śmierci męża została w trudnej sytuacji, ale przy pomocy 15-letniej, starszej córki potrafiła uporać się z problemami. Założyła zakład odzieżowy i hafciarski, by utrzymać rodzinę. Nadal jednak znajdowała czas dla biednych, przyjmując ich w swoim domu. Wzięła nawet siedmioro dzieci na wychowanie, których matka przedwcześnie umarła. Ganxhe była bardzo inteligentna, sumienna i posłuszna, nauka w szkole przychodziła jej z łatwością - jak wspomina jej brat Lazer "...w klasie była prymuską, zawsze była gotowa pomagać innym...". Ucząc się, jednocześnie brała czynny udział w życiu wspólnoty parafialnej - pisała wiersze, śpiewała w chórze, tańczyła, grała na mandolinie, należała do Młodzieżowej Kongregacji Maryjnej. Zawsze wesoła i otwarta, brała udział w imprezach organizowanych przez młodzież katolicką. "Była osobą, wokół której wszyscy się, a zwłaszcza dziewczęta, chętnie się gromadzili. Miała wrodzony talent organizacyjny..." – mówił GanxheLorenco Antoni, jej kuzyn i rówieśnik. Powołanie zakonne Ganxhe odczuwała mając już 12 lat. Próbowała usunąć ten temat ze swojego życia, modląc się. Dlaczego? Tak jak jej rówieśniczki myślała o założeniu rodziny, wychowywaniu gromadki dzieci ... jednym słowem, o szczęśliwym domu w jakim się wychowała. Bóg miał inny plan. W rozeznaniu powołania pomogła jej Matka Boża z Letnicy (Zoja Cernagore jak na Nią mówili mieszkańcy).
         Ostateczną decyzję oddania całej siebie Bogu podjęła przed Jej Obliczem 14 sierpnia 1918 roku, w wigilię święta Wniebowzięcia NMP. Wyjechała wówczas do Dublina, gdzie wstąpiła do Zgromadzenia SS Loretanek, gdzie otrzymała imię Maria Teresa od Dzieciątka Jezus. W grudniu 1918 roku skierowano ją do Indii, gdzie przyłączyła się do sióstr pracujących w Darjeeling. Odbywała tam wraz z innymi siostrami postulat (pierwszy stopień formacji zakonnej) i nowicjat (drugi stopień). W życiu duchowym odznaczała się wielką gorliwością, radością i szczęściem. 23 maja 1931 roku została dopuszczona do pierwszych ślubów czasowych. W nowicjacie początkowo pracowała jako pielęgniarka. 1929 roku przeniesiono ją do Kalkuty gdzie prowadziła zajęcia z geografii w Kolegium St. Mary's dla dziewcząt. Przed złożeniem ślubów wieczystych, s. Terasa wróciła do Deerjeling, w którym spędziła 2 lata nowicjatu. 24 maja 1937 roku, w święto Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, złożyła wieczyste śluby zakonne. S. Teresa nadal pracowała jako nauczycielka geografii i historii w kolegium dla zamożnych hindusek. W 1944 roku została dyrektorką szkoły. Była lubiana przez swoje uczennice, ale stykanie się z nędzą opuszczonych żebraków Indii nie dawało jej spokoju. Dlatego postanowiła opuścić klasztor SS Loretanek, aby całe życie poświęcić biednym ludziom. Przez 2 lata starała się o pozwolenie od arcybiskupa Kalkuty na opuszczenie Zgromadzenia. Rzym także sprzeciwiał się zakładaniu nowych zgromadzeń żeńskich i misyjnych, mając na uwadze sytuacje polityczną po wyzwoleniu Indii. Po pewnym czasie znaleziono rozwiązanie. Była nim eksklaustracja (Pozwolenie kompetentnej władzy w Kościele na czasowe życie zakonnika poza domem zakonnym. Zakonnik na eksklaustracji zostaje zwolniony z tych obowiązków, których nie da się pogodzić z nowymi warunkami życia, pozostaje jednak zależny i pod opieką swoich przełożonych. Śluby zakonne obowiązują dalej.)  
      
Siostra Teresa mogła żyć i pracować poza klasztorem i wspólnotą. Swoja działalność rozpoczęła od nauki bezdomnych dzieci. W 1949 roku zaczęły pojawiać się pierwsze powołania, zgłosiło się 10 dziewczyn, które wcześniej uczyła s. Terasa. 7 X 1950 r. dzięki rekomendacji arcybiskupa Pereira, papież Pius XII zatwierdził konstytucję nowego zgromadzenia - Misjonarek Miłości (wówczas liczyło 12 osób). Nieustannie celem tego zgromadzenia jest zaspokajanie pragnienia miłości ludzi bezdomnych. Tych wszystkich, których nikt nie kocha, pozostawionych samych, poza społeczeństwem. Siostry składają śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Habit to hinduskie sari- typowy ubiór najuboższych Hindusek. Zadania Misjonarek Miłości, założycielka tak przedstawiła: "Byłem głodny, a daliście Mi jeść... Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie, byłem nagi, a przyodzialiście Mnie, byłem chory, a odwiedziliście Mnie..."(Mt 25, 35-36) Nasza praca jest oparta na tych słowach Jezusa. Mamy specjalne zadanie udzielania materialnej i duchowej pomocy najuboższym z ubogich, nie tylko tym w slumsach, lecz również tym żyjącym w każdym zakątku świata. Aby to czynić, same staramy się żyć miłością Boga w naszej modlitwie i pracy, poprzez życie naznaczone prostotą i ubóstwem Ewangelii. Czynimy tak, kochając Jezusa w chlebie Eucharystii, kochając i służąc Mu ukrytemu pod obolałą postacią najuboższych z ubogich, niezależnie od tego, czy to ubóstwo jest ubóstwem materialnym czy duchowym. Czynimy to, rozpoznając w ubogich (przekazując im) obraz i podobieństwo Boże. Jeden ze sposobów, w jaki wyraża się nasze ubóstwo, polega na zaszywaniu, najlepiej jak potrafimy, naszych własnych ubrań, jeśli odkryjemy w nich rozdarcie. Spacerowanie po ulicach lub wokół domu w podartym sari w żaden sposób nie jest oznaką cnoty ubóstwa. Zazwyczaj mówię siostrom: "Nie ślubujemy ubóstwa żebraków, ale ubóstwo Chrystusa". Z drugiej strony, nie powinnyśmy zapominać, że nasze ciała są świątyniami Ducha Świętego. Z tego powodu powinnyśmy je szanować i z godnością nosić ubrania, które zostały naprawione. Misjonarki miłości są głęboko przekonane, że za każdym razem, kiedy ofiarujemy pomoc ubogim, w rzeczywistości ofiarujemy pomoc Chrystusowi. Próbujemy czynić to z radością, ponieważ nie możemy iść do Chrystusa - nawet pod postacią ubogiego - ze smutnymi twarzami."  W 1953 r. siostry przeniosły się do nowego domu przy Lower Circular Road 54 A , zwanego odtąd domem macierzystym. Siostry otworzyły Dom Czystego (Niepokalanego) Serca DLA UMIERAJĄCYCH. Udzielano tu wszelkiej możliwej pomocy lekarskiej; ci zaś, którym nic nie mogło już pomóc, którzy żyli jak zwierzęta, mieli gdzie umrzeć z godnością - otoczeni miłością i czułością. Następnie otworzyły dom DLA DZIECI OPUSZCZONYCH. Misjonarki dbały, by otrzymały jakieś wykształcenie, były finansowane przez bogatszych. Część została adoptowana, niektóre wróciły do rodziców. W Titlagarh otworzyły w marcu 1959 r. przychodnię DLA TRĘDOWATYCH. Starały się przywrócić im poczucie godności. Założyły Miasto Pokoju - osadę, gdzie trędowaci mogli żyć z rodzinami. Od 1959 r. siostry zaczęły działać w całych Indiach.
W 1965 roku Kongregacja ds. zakonnych dokumentem "Decretum Laudis" podniosła Zgromadzenie Misjonarek Miłości do rangi zgromadzenia na prawie papieskim. Apostołki miłości zaczęły zakładać domy dla ubogich dzieci, sierot i umierających na całym świecie. Pierwsze domy poza obszarem Indii zaczęły powstawać w 1969 roku. Siostry opiekowały się trędowatymi i chorymi na AIDS nie bez trudności. Spotkała je fala krytyki i zarzutów nawracania na katolicyzm pod pozorem opieki w przytułkach, w których jest dziwnie wysoki poziom umieralności. Aby móc pełniej realizować powołanie do miłości i służby ludziom odrzuconym przez społeczeństwo, m. Teresa założyła Braci Misjonarzy Miłości (1950 r.), Współpracowników Matki Teresy (1969 r. - dbali o pomoc dla Sióstr Misjonarek), gałąź kontemplacyjną Misjonarek Miłości (1976 r.) i Braci Słowa Bożego (1977 r. - kapłani).

        Matce Teresie przyznano wiele nagród w uznaniu za wielkie dzieło miłości, w tym Pokojową Nagrodę Nobla w 1979 roku. Matka Teresa tak ją skomentowała : " ...przyczyną, dla której przyznano mi Nagrodę Nobla, było to, że jestem uboga. Jednak Nagroda miała nadspodziewane skutki. Tak naprawdę na całym świecie obudziła sumienia na rzecz ubogich. Stała się czymś w rodzaju upomnienia, że ubodzy są naszymi braćmi i siostrami i mamy obowiązek traktować ich z miłością."  Wszystkich, wielkich i małych traktowała w ten sam sposób, bo dla niej wszyscy byli równi wobec siebie jako dzieci Boga.

         Matka Teresa zmarła 5 września 1997 roku przeżywszy 87 lat. Pozostawiła po sobie ogromne dziedzictwo - blisko 4000 sióstr, ok. 400 braci, 20 kapłanów, 35 seminarzystów, ponad 600 domów w 127 krajach, niezliczone rzesze współpracowników i wolontariuszy. Siostry wraz ze współpracownikami dokarmiają rocznie pół miliona rodzin, uczą 20 000 dzieci i opiekują się 90 000 trędowatych. 19 października 2003 roku Jan Paweł II ogłasza matkę Teresę błogosławioną. Treścią życia bł. Matki Teresy była Miłość, odnajdywanie Chrystusa w tych opuszczonych, samotnych i skazanych na przegraną w oczach świata. Wszystkich otaczała miłością, której uczyła się od Boskiego Mistrza, Jezusa. "Kimkolwiek są najubożsi z ubogich, są dla nas Chrystusem - Chrystusem pod postacią ludzkiego cierpienia. Kiedy dotykamy chorego lub potrzebującego, dotykamy cierpiącego ciała Chrystusa" zwykła mówić.

Prezentacja biografii Matki Teresy przygotowana przez uczniów klas VI



Adopcja serca
           Adopcja Serca (nazywana też Adopcją Miłości) to możliwość pomocy w uczęszczaniu do szkoły konkretnemu dziecku żyjącemu w Afryce, które jest sierotą, lub którego rodziców nie stać na zapewnienie mu edukacji. Dziecko może adoptować osoba indywidualna, rodzina, szkoła, stowarzyszenie, parafia lub inne grupy zorganizowane.
         Celem adopcji jest zapewnienie dzieciom skończenia przynajmniej szkoły podstawowej, lub w miarę możliwości szkoły średniej.
Długość trwania adopcji zależy od momentu, w którym dziecko zostało zaadoptowane.
        Nasza propozycja adopcji dotyczy dzieci z diecezji Doume w Kamerunie, gdzie biskupem jest polski misjonarz – ks. Jan Ozga. Adoptując konkretne dziecko nie podpisujemy żadnych zobowiązań, jednak w razie rezygnacji należy wcześniej powiadomić misjonarzy, aby mogli zapewnić dziecku pomoc w inny sposób. Aby podjąć adopcję wystarczy dokonać wpłaty na konto, zaznaczając, na jaki cel pieniądze mają być przeznaczone. Z misjonarzami można kontaktować się pocztą elektroniczną. Dzięki temu późniejsza korespondencja jest szybsza i łatwiejsza. Minimalna kwota na rok to 150 zł. na dziecko z przedszkola lub ze szkoły podstawowej.
        W przypadku, gdy pieniędzy będzie więcej, to dziecko adoptowane tych pieniędzy nie otrzymuje. Pieniądze przeznaczane są głównie na dodatkowe dożywianie, przybory szkolne, mydło, paczki świąteczne i leki. Nie można wysyłać paczki do konkretnego dziecka, aby nikogo nie faworyzować, aby unikać niepotrzebnej zazdrości i wzbudzić u kogoś poczucie niższości, bo np. ktoś nie jest adoptowany.
         Misjonarze nie pośredniczą w korespondencji z poszczególnymi dziećmi ze względów czasowych oraz ekonomicznych. Raz w roku przesyłają jednak informację o dziecku z jego rysunkiem oraz zdjęcie dziecka. Dzieci starsze piszą list – podziękowanie w języku francuskim. W trakcie trwania adopcji dziecko może być zmienione na inne. Często sieroty są przenoszone przez rodzinę w inne miejsce. Nikt ich nie pyta o zgodę i dalszy kontakt z dzieckiem nie jest możliwy. Wtedy proponuje się do adopcji inne dziecko. Decyzja należy do rodziców adopcyjnych. Dzieci afrykańskie często zdane są na los, jaki zapewniają mu najbliżsi.
        Jeśli niepowodzenia w nauce spowodowane są lenistwem, wówczas adopcja może być przerwana. Są to jednak bardzo rzadkie przypadki. Misja w Doume znajduje się we wschodniej części Kamerunu, w jednej z najbardziej zaniedbanych części tego kraju.
       Misjonarze najczęściej przeznaczają pieniądze na zakup manioku, ryżu, który spożywa się z sosem arachidowym, mąki kukurydzianej (z której m.in. piecze się małe pączki) i mleka w proszku. Przysmakiem są ryby, chleb z czekoladą lub margaryną i oczywiście cukierki i lizaki. Dzieci afrykańskie jedzą zasadniczo raz dziennie (kolacja). Często z głodu i braku sił nie są w stanie dotrzeć do szkoły, dlatego kwestia dożywiania jest tak ważna.

        Dzieci klas młodszych często piszą kredą na tabliczkach, nie mają podręczników szkolnych, a zeszyt i ołówek lub długopis otrzymują dopiero w starszej klasie. W grupach przedszkolnych i w klasach szkolnych uczy się najczęściej po 50 osób. Dzieci powtarzają usłyszane informacje i uczą się ich na pamięć.
        Poprzez modlitwę i pomoc finansową wspieramy rozwój dziecka i dajemy mu szansę na lepsze życie. Nasza propozycja polega na tym, aby po uzyskaniu akceptacji Rady Pedagogicznej i rodziców, uczniowie naszej szkoły jeden raz w roku wpłacali po 50 groszy. Najdogodniejszym miesiącem jest maj, gdyż wysłane pieniądze powinny trafić do Kamerunu przed końcem wakacji. Jeśli z rodziny jest więcej, niż jeden uczeń w naszej szkole, to wpłaca tylko najstarsze dziecko. Zakładając, że pewien procent dzieci nie dostarczy pieniędzy, to sumę 150 zł. uzyskamy, gdy co najmniej 300 osób weźmie udział w naszej akcji.
 
Uczmy dzielenia się z innymi i dajmy szansę lepszego życia dziecku z Afryki!



POWRÓT